Translate

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 4

 Muzyka
  Na miejscu byliśmy w piętnaście minut. W drodze z auta do domu było słychać już muzykę. Rozpoznałam, że to "Hips Don't Lie" Shakiry. Uśmiechnęłam się bo to jedna z moich ulubionych wokalistek, zawsze podziwiałam ją m.in. za to jak tańczyła. Chodziłam na lekcje tańca brzucha ale jej nigdy nie dorównam, ani ja, ani nikt inny.
-Egzotyczne klimaty? -zapytałam Liama, z którym szłam. Moja siostra od razu jak zaparkowaliśmy popędziła do drzwi wejściowych, w których stał Louis. 
-Tak, tym razem Niall wybierał. -popatrzyłam na niego pytająco. - Jak robimy grilla to zawsze ktoś wybiera tak jakby tematykę, ale zazwyczaj kończy się tym, że każdy puszcza coś od siebie.

Po wejściu do domu od razu dało się wyczuć dobrą atmosferę jak i zapach alkoholu. Część ludzi była w salonie a reszta w ogrodzie do którego wychodziło się dużymi szklanymi drzwiami. Całe otoczenie było pięknie przyozdobione, wszędzie wisiały światełka choinkowe.
Między ludźmi, których nie znałam zdołałam wypatrzyć Zayna i Nialla więc podeszłam do nich żeby się przywitać. Chwilę rozmawialiśmy po czym przerwał nam chrypowaty głos.
-No witam, witam, i jak, podoba się? - Harry przeszywał mnie wzrokiem. Zdziwiło mnie, że jest taki rozmowny bo przy naszym wcześniejszym spotkaniu wydawał się być zamyślony i raczej aspołeczny. Może to za sprawą alkoholu, którego jest tutaj pełno.
-Bardzo, ktoś musiał się postarać. - odwdzięczyłam mu się tym samym i także zlustrowałam go od dołu do góry.
-Ktoś. - powiedział głosem pełnym tajemnic - a dokładnie to ja. - no nie powiem, zamurowało mnie, on zrobił coś tak pięknego?
-Naprawdę? - zapytałam z lekkim oszołomieniem a on z uśmiechem pokiwał głową, przez co kilka kosmyków brązowych loków opadło Stylesowi na czoło - Nie wyglądasz mi na dekoratora wnętrz. - i powróciła dawna Savannah. Szczera co czasami równało się z złośliwością.
-Może nie wyglądam, ale mam świetny gust we wszystkich dziedzinach życia. - i znów ten uśmieszek co rano. Coś mi się wydaję, że trafił swój na swojego.
-Jesteś taki skromny. - skomentowałam jego słowa dodając do tego udawaną słodką minkę.
-Bardzo. Ale dość o mnie, napijesz się czegoś? - wow, miły pan Harry Styles.
-Chętnie. - odpowiedziałam po czym ruszyłam za chłopakiem do baru.
Miałam dzisiaj nie pić ale nie mogłam oprzeć się mojemu ulubionemu mojito. W trakcie picia drinka dołączył się do nas Niall, który stwierdził, że muszę poznać ich znajomych i ciągał mnie po całym domu i zapoznając z kolejnymi osobami. Szczerze, to zapamiętałam tylko paru ludzi. Za dużo jak na jeden raz. Harry odłączył się od nas już na początku i poszedł w swoją stronę, ale w sumie to mi to nie przeszkadzało. Mieliśmy podobne charaktery, przynajmniej tak mi się wydawało, więc potrzebowałam trochę odpoczynku od niego bo straszne dużo gadał, ale ja też tak mam jak się napiję.

Byłam w trakcie picia czwartego czy piątego mojito kiedy zachciało mi się do łazienki. Nie mogłam jej znaleźć na dole więc udałam się do tej na górze, którą pamiętałam z poprzedniego pobytu w tym domu. Po załatwieniu swoich potrzeb i lekkim ogarnięciu się przed lustrem byłam gotowa do wyjścia z łazienki ale gdy otwierałam drzwi to poczułam, że kogoś nimi dość mocno uderzyłam.
-Co do cholery?! - usłyszałam głośny głos, który należał oczywiście do Stylesa. Ten gościu mnie normalnie prześladuje, czy on musi być wszędzie tak gdzie ja?
-Upsia, przepraszam. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka lekko się zataczając, co było spowodowane pewnie przez alkohol.
-A to ty. Nic się nie stało, tylko uważaj następnym razem. A tak w ogóle to co tutaj robisz? - na szczęście obyło się bez większych szkód jak widać.
-Nie mogłam znaleźć łazienki na dole więc przyszłam do tej. - odpowiedziałam i chciałam iść już na dół ale po zrobieniu kroku znowu się zatoczyłam.
-Jesteś pijana? - zaśmiał się.
-Nie. - odpowiedziałam, chociaż sama do końca nie wiedziałam jaka jest prawda.
-Jesteś, chodź. - Harry kolejny raz się zaśmiał i poprowadził mnie do pokoju, który jak dobrze pamiętałam był jego. - Usiądź i zaczekaj, przyniosę ci wodę i tabletki.
Nie odpowiedziałam tylko pozwoliłam mu wyjść. Czułam, że rano kolejny raz będę w złym stanie. Miałam wrażenie jakby głowa miała mi się zaraz urwać. Byłam zmęczona więc położyłam się na łóżku i czekałam. Po dwóch minutach Harry był z powrotem w pokoju.
-Weź to. - podał mi dwie małe tabletki i szklankę wody. - Nie będziesz rano umierać. - odpowiedział na mój pytający wzrok.
-Dzięki. - powiedziałam i zrobiłam co kazał. Miałam nadzieje, że to nie jakieś tabletki gwałtu...
Posiedziałam jeszcze parę minut w pokoju Harry'ego i wyszłam raz jeszcze mu dziękując. Kiedy wychodziłam na korytarzu spotkałam Liama z jakąś dziewczyną, która okazała się był jego partnerką. Sophia była naprawdę urocza i śliczna, od razu złapałyśmy kontakt. Porozmawialiśmy chwilę, stwierdzając z dziewczyną, że musimy wybrać się za wspólne zakupy, po czym oni skierowali się w swoją stronę a ja w swoją czyli na dół. Przeszłam wszystkie pomieszczenia gdzie znajdowali się ludzie w poszukiwaniu mojej siostry ale jej nie znalazłam. Ostatni raz widziałam ją jak leciała do Louisa stojącego w drzwiach jak przyjechaliśmy, więc raczej była teraz z nim w nieznanym nikomu miejscu. Może chłopcy mają w domu jakiś supertajny pokój schadzek za regałem z książkami, wszystkiego można się spodziewać w takim wielkim domu.
Stojąc tak poczułam głód i przypomniałam sobie, że to miał być przecież grill więc poszłam do ogrodu i od razu zauważyłam Nialla grillującego różne pyszności.
-Co szef kuchni ma do zaoferowania? - odezwałam się stojąc za nim co sprawiło, że chłopak momentalnie się obrócił.
-Mam do zaoferowania same dobre rzeczy, proszę pani. Zwykłe kiełbaski, kiełbaski pieprzowe, steki, kurczaka, mozzarelle w panierce, chleb, krewetki. - Niall zaczął wymieniać i pokazywać wszystko co znajdowało się na grillu i obok niego. Sama nie wiedziałam na co się zdecydować.
-Niech pan nałoży mi to co pan najbardziej lubi, a ja w tym czasie pójdę po coś do picia. - oznajmiłam w końcu.
-Oczywiście, dla pani wszystko. - usłyszałam i po jego słowach udałam się po picie jednak tym razem poprosiłam tylko o sok. Chwilę później byłam z powrotem obok blondyna, który trzymał w ręce wyciągnięty w moją stronę wielki talerz, albo raczej tacę, na której znajdowało się chyba wszystko co wcześniej wymieniał.
-Myślałam raczej, że to będzie jedna albo dwie rzeczy a nie wszystko, przecież nie zjem. - powiedziałam z rozbawieniem.
-Powiedziałaś, żebym dał ci to co lubię, a lubię wszystko. - chłopak szczerzył do mnie swoje białe zęby.
-No to chyba będziesz mi musiał pomóc to zjeść.
-A wiesz, że z przyjemnością? Tylko zaczekaj sekundę. - blondyn zawołał swojego kolegę, żeby ten zajął się jedzeniem, po czym wziął naszą tacę i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
-Gdzie idziemy? - zapytałam.
-W spokojne miejsce, spodoba ci się. - odpowiedział tajemniczo, a w jego oku zauważyłam błysk.


Przepraszam, że tak długo ale miałam ferie i byłam w Anglii i nie miałam tam za bardzo warunków do pisania.
Rozdział moim zdaniem średni ale sami oceńcie.
POZDRAWIAM ;*

piątek, 17 stycznia 2014

Rozdział 3

Muzyka  
   Od tamtego pamiętnego dnia minął tydzień. Zdążyłyśmy się zaaklimatyzować w Londynie. Żegnając się z Liamem powiedział, że jeśli chcemy to może nas trochę oprowadzić kiedyś po mieście i wymieniliśmy się numerami, jednak na razie nie skorzystałyśmy z tej propozycji bo załatwiałyśmy ostatnią "papierkową robotę" związaną z przeprowadzką. Została tylko kwestia pracy no bo przecież rachunki same się nie będą płacić no i trzeba też coś jeść i w coś się ubierać. Olivia pierwsza dostała pracę. Przyjęli ją na siłowni jako osobisty trener, co prawda na razie na okres próbny ale myślę, że dobrze sobie poradzi bo od zawsze kochała sport, a poza tym pracowała już na takim stanowisku więc jej pracodawca weźmie to pod uwagę.  No ale ja w porównaniu do mojej siostry nadal nigdzie nie pracowałam, jak na razie, bo właśnie dzisiaj mam "rozmowę kwalifikacyjną", chociaż nie wiem czy mogę to tak nazwać, no bo czy w sklepie z ubraniami jakim jest TopShop, kiedy idzie się starać o prace to czy już jest to "rozmowa kwalifikacyjna"? Ale mniejsza o to, mam nadzieję, że po prostu dostanę tę robotę. Hmm, pomyślmy w co by się tu ubrać. Nie mogę być za elegancka bo nie idę do żadnego biura tylko do sklepu z ubraniami, nie mogę też przecież ubrać się jak jakiś niechluj. Wybrałam więc krótkie pudrowo-różowe spodenki, do tego zwykłą białą koszulkę i marynarkę w tym samym kolorze co spodenki. Na nogi założyłam czarno-złote sandałki na obcasie z TopShopu. Żeby uzupełnić zestaw na rękę nałożyłam brązowy zegarek, bransoletkę-łańcuch i bransoletkę z diamencików. Na koniec pomalowałam rzęsy tuszem, policzki potraktowałam różem a usta musnęłam szminką w kolorze nude. Stojąc przed lustrem na przedpokoju wzięłam już tylko do ręki białą torebkę, psiknęłam się perfumami i wyszłam z domu z nadzieją, że wracać będę już jako kobieta pracująca.
 Szłam na piechotę bo pogoda dopisywała, a poza tym sklep mieścił się dość blisko naszego domu. Byłam już prawie na miejscu kiedy przechodząc na drugą stronę ulicy usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Przekręciłam głowę w prawo i ujrzałam Liama wychylającego głowę przez okno auta. Chłopak siedział za kierownicą ale nie był sam, bo na miejscu pasażera siedziała jeszcze jedna osoba a na tylnym siedzeniu kolejna, nie widziałam niestety kto to bo słońce świeciło tak że nie było widać nic co znajdowało się w środku samochodu, gdyby Liam nie wychylił się przez okno to też pewnie nie wiedziałabym, że to on mnie woła.
-No już myślałem, że mnie nie usłyszysz. - powiedział Liam uśmiechając się uroczo.
-Przepraszam, zamyśliłam się. - odpowiedziałam także się uśmiechając.
-Może cię podwieźć, bo jak tak dalej będziemy rozmawiać na środku ulicy to w będzie to wyglądało dość dziwnie. - rzeczywiście, teraz dopiero zauważyłam, że nadal stoję na pasach a Liam w samochodzie.
-Nie, dziękuję, już prawie jestem na miejscu. - chciałam się już pożegnać i odejść ale chłopak mi na to nie pozwolił.
-To zaczekaj zaparkuję tutaj i odprowadzimy cię. - Payne kolejny raz nie dał mi powiedzieć ani słowa tylko odjechał w stronę parkingu, który znajdował się zaraz obok przejścia, więc nie miałam chyba wyboru i musiałam się zgodzić na jego propozycję, która nawet nie była propozycją bo Liam po prostu oznajmił co zamierza zrobić. Bo minucie widziałam jak troję mężczyzn zmierza w moim kierunku, teraz mogłam rozpoznać dwójkę z nich. Jeden blondyn, drugi z burzą brązowych loków. Niall i Harry. Przywitałam się z Liamem uściskiem a z resztą powiedzieliśmy sobie zwykłe "cześć".
-To gdzie pędzisz taka zamyślona? - tym razem odezwał się blondyn.
-Na rozmowę o pracę i zaraz się spóźnię więc.. - cała trójka zrozumiała aluzję i wszyscy ruszyliśmy. Na początku nikt się nie odzywał ale Liam przerwał ciszę.
-Robimy dzisiaj grilla u nas, może wpadniesz z siostrą? - po tym co usłyszałam pomyślałam chwilę czy powinnam się zgodzić, ledwo się znamy ale co mi zależy, właśnie o to chyba chodzi, żeby lepiej się poznać.
-Czemu nie. - odpowiedziałam jednocześnie stając bo doszliśmy na miejsce.
-To przyjadę po was tak koło dziewiętnastej? Może być?
-Jasne. Ja już muszę lecieć. - powiedziałam i chciałam się już z nimi pożegnać ale wtedy odezwał się ten, którego głosu jeszcze dzisiaj nie słyszałam.
-Do zobaczenia. - Harry powiedział to z taką miną jakby w jego głowie krył się jakiś chytry plan. Nie odpowiedziałam nic tylko uśmiechnęłam się do wszystkich i weszłam do TopShopu.

-Tak więc widzimy się w poniedziałek o dziesiątej. - powiedziała kobieta koło czterdziestki o dość egzotycznej urodzie.
-Oczywiście, do widzenia. - pożegnałam się i wyszłam szczęśliwa ze sklepu. Właściwie to z mojego miejsca pracy. Tak, dostałam tą pracę. Pani Hernandez, moja szefowa, to na prawdę przemiła kobieta. Nawet nie musiałam się zbytnio namęczyć, żeby mnie przyjęła. Zadała parę pytań typu co robiłam wcześniej i dlaczego chce tutaj pracować. Jak na razie to jestem miesiąc na okresie próbnym ale myślę, że to tylko taka formalność. Moje dni pracy to poniedziałek, wtorek i czwartek od dziesiątej do osiemnastej tak więc jest dobrze.
Przypomniałam sobie o grillu u chłopaków. Popatrzyłam na zegarek. Czternasta, czyli spokojnie miałam jeszcze czas. Po drodze do domu weszłam jeszcze do Starbucksa i kupiłam dla siebie latte z syropem karmelowym a dla Olivii także latte ale z syropem miętowym. Nigdy nie lubiłam nic co jest miętowe, za to moja siostra kochała takie smaki.
Droga zajęła mi trochę dłużej niż jak szłam na spotkanie, ale to dla tego, że byłam szczęśliwa i spokojna, że mam już to za sobą. Nigdzie mi się nie śpieszyło, a pogoda była taka, że aż grzech z tego nie skorzystać. Kiedy w końcu przekroczyłam próg domu od razu poszłam do kuchni gdzie słyszałam jak moja siostra się krząta.
-Hej mała, kupiłam ci latte z twoim ulubionym syropem. - podałam jej napój po czym usiadłam na wysokim krześle i ściągnęłam buty ze stóp.
-Dostałaś tę pracę. - stwierdziła Olivia unosząc jedną brew. Uśmiechnęłam się do niej szeroko. - Wiedziałam, zresztą trudno nie zauważyć.
-Dostałyśmy zaproszenie na grilla dzisiaj. - zmieniłam temat bo odkąd ostatnio patrzyłam na zegarek minęła godzina a znając moją siostrę to będzie się zbierała jak "sójka za morze".
-Do kogo? - w jej oczach dało się zauważyć zainteresowanie.
-Do chłopaków. - odpowiedziałam jakby to było takie oczywiste.
-Do jakich chłopaków? Wybacz ale nie umiem czytać w myślach. - Olivia zaczęła się trochę irytować.
-Z One Direction, ostatnio spędziłyśmy u nich noc, pamiętasz?
-No to trzeba było tak od razu. - wreszcie załapała. - O której?
-Liam ma przyjechać po nas o dziewiętnastej. - po moich słowach dziewczyna wstała przelotnie powiedziała "okej", jeśli dobrze zrozumiałam i już jej nie było. Oznaczało to, że poszła się zbierać, czyli kąpiel, która zazwyczaj trwała prawie dwie godziny, później wybieranie ubrania i narzekanie, że nie ma się w co ubrać i wreszcie malowanie i włosy. Tak, taka właśnie jest moja siostrzyczka. Całe szczęście, że mi zajmowały te wszystkie czynności połowę krócej.
Korzystając z wolnej "chwili" poszłam do swojego pokoju i siadając na łóżku włączyłam laptopa. Jak zawsze sprawdziłam Facebooka, Twittera i inne strony, od których byłam uzależniona. Posłuchałam też trochę muzyki, która zawsze mi towarzyszy, m.in. mojego ulubionego Ed'a Sheerana. Kiedy zaczęło mi się nudzić dochodziła osiemnasta więc wstałam i podeszłam do szafy w celu wybrania jakiś ciuchów. Po wykonanej czynności udałam się do łazienki, która o dziwo była wolna bo myślałam, że moja siostra jeszcze w niej urzęduje. Po dziesięciu minutach już wychodziłam spod prysznica, nie myłam włosów bo robiłam to rano, a dzisiaj praktycznie nic nie robiłam oprócz wyjścia na spotkanie w sprawie pracy. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju. Z szuflady wyciągnęłam bieliznę i od razu ją ubrałam.  Usiadłam przy toaletce i zaczęłam się malować. Rzęsy pomalowałam tuszem a policzki różem. Nie przesadzałam bo to tylko grill, więc po co? Zostało mi tylko rozczesanie włosów i ubranie się. Zajęło mi to jakieś piętnaście minut a może i nawet mniej. Było za dziesięć dziewiętnasta więc zaraz miał przyjechać Liam.
Poszłam sprawdzić jak tak Oli.
-Gotowa? - powiedziałam kiedy zobaczyłam siostrę.
-Robię ostatnie poprawki. -szepnęła patrząc w lusterko i ścierając patyczkiem higienicznym tusz do rzęs z powiek.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi, moja siostra jakby tego nie zauważyła więc ja skierowałam się w tamtą stronę. Otworzyłam ciężkie "wrota" nie patrząc nawet w wizjer bo byłam pewna kto to.
-Hej. - przywitałam się z nim uściskiem, przez co do mojego nosa dotarł przyjemny zapach męskich perfum.
-Hej Savannah. Ślicznie wyglądasz. -chłopak skomplementował mnie dodając do tego uroczy uśmiech.
-Ty tez jesteś niczego sobie. -odwdzięczyłam mu się ty samym, bo wyglądał bardzo dobrze a nawet powiedziałam bym seksownie w jasnych jeansach szerszych u góry i zwężających się do dołu, białej koszulce z dekoltem "w serek" i koszuli w niebieską kratkę. Do tego miał idealnie czyste białe buty firmy Nike.
-Wejdź. -zorientowałam się, że nadal stoimy w progu. - Olivia zaraz zejdzie, bo ja to ona powiedziała, robi ostatnie poprawki. -na moje słowa chłopak ponownie dzisiaj się zaśmiał i w tym samym momencie dziewczyna zeszła na dół.
-Możemy ruszać. -rzekła Oli witając się z Liamem w ten sam sposób co ja. Nie zwlekając dłużej wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do auta, które po chwili ruszyło w znanym mi już kierunku.





środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 2

  Muzyka
 Nigdy nie lubiłam poranków po imprezach, no chyba że nie piłam, ale wczoraj tak nie było. Otworzyłam oczy i zobaczyłam zegar, który wskazywał godzinę jedenastą trzydzieści. Czas w końcu wstawać. Chciałam obudzić Olivię więc odwróciłam się w jej stronę.
-O BOŻE! - krzyknęłam tak głośno, że chyba obudziłam cały dom. To co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Co ja robiłam w jednym łóżku z Harrym Styles'em?! Tak, z TYM Harrym Styles'em. Tym z One Direction, które kochają moje małe siostrzenice. Boże, co ja wczoraj robiłam? Rzeczywiście pamiętam, że poznałyśmy jakiś chłopaków, ale przez tą tequilę ich nie poznałam.
-Dzień dobry. - powiedział chłopak, ale ponownie się położył. - OMG. - odwrócił się z powrotem w moją stronę z pytającym wyrazem twarzy.
-Możesz mi powiedzieć co my robiliśmy razem w łóżku? - mój ton był chyba trochę niemiły ale mój stan nie pozwalał mi na nic innego.
-O to samo mogę zapytać ciebie. Nie miałaś przypadkiem spać z siostrą w pokoju obok? - Styles wstał z łóżka. Zobaczyłam jego pięknie wyrzeźbioną klatę bo był w samych bokserkach. No to jeszcze lepiej, on w bokserkach a ja w bluzce, która ledwo zasłaniała mi tyłek. Nie zdążyłam mu odpowiedzieć bo do pokoju wpadli pozostali domownicy i Olivia. Wszyscy mieli takie same miny jak Harry kiedy zorientował się, że coś jest nie tak .
-A co wy tutaj? - powiedział Louis podśmiewając się, a moja siostra mu zawtórowała.
-Wiecie, myślę że chyba wczoraj byłam już tak "nieobecna", że pomyliłam pokoje. - sama byłam zdziwiona, że jestem tak durna żeby pomylić pokoje, no ale cóż... Wszyscy stali i nic nie mówili kiedy Harry wybuchnął niepohamowanym śmiechem. Popatrzyłam na niego pytająco.
-Przepraszam ale pierwszy raz dziewczyna wchodzi mi do łóżka bo pomyliła pokoje. - powiedział w przerwach pomiędzy śmiechem.
-HAHAHA ale śmieszne. - pokręciłam głową, wzięłam swoje rzeczy i poszłam do łazienki w celu ubrania się bo tylko ja i Styles byliśmy prawie nadzy.
Nie myślałam nad tym czy któryś z chłopaków ma coś przeciwko, żebym wzięła prysznic tylko po prostu to zrobiłam. Stojąc pod gorącą wodą, oblewającą całe moje ciało, zastanawiałam się czy można być jeszcze bardziej głupim ode mnie. Może nie stała się jakaś tragedia, ale nie codziennie budzę się z "obcym" facetem, który okazuje się członkiem jednego z najpopularniejszych zespołów na świecie. Nie wiem czy jestem w jakimś programie, w którym wkręcają ludzi, czy to dzieje się naprawdę, ale jedno jest pewne, wczoraj ani ja ani Olivia nie pamiętałyśmy naszego adresu, a ja oczywiście nie pomyślałam, że mogę go mieć zapisanego na kartce w torebce.
   Pod prysznicem spędziłam jakieś dwadzieścia minut po czym wytarłam się białym dużym ręcznikiem i ubrałam na siebie sukienkę, którą miałam na sobie wczoraj. Koszulkę, którą pożyczył mi któryś z chłopaków złożyłam i położyłam obok umywalki spoglądając jednocześnie w lustro. Miałam podkrążone oczy ale nie było tragedii, bywało gorzej.
Wyszłam z łazienki i skierowałam się na lewo bo tam były schody, które zaprowadziły mnie na dolne piętro a stamtąd trafiłam do kuchni, z której słychać było głosy. Zastałam tam Olivię, Liama, Louisa i Nialla. Kiedy weszłam do pomieszczenia wzrok wszystkich spoczął na mnie, i na co oni się tak gapią? Człowieka na kacu nie widzieli.
-Mogę dostać coś do picia? - zapytałam Liama, bo on wzbudzał we mnie chyba największe zaufanie wśród obecnych tutaj, oczywiście oprócz mojej siostry.
-Jasne, już ci daję. Woda? - chłopak uśmiechnął się serdecznie.
-A macie może mleko? - zapytałam nawet się nie zastanawiając. Trochę głupio się poczułam bo nie jestem u siebie i nie powinnam wybrzydzać ale to już z przyzwyczajenia, bo mleko to chyba mój ulubiony napój. Mogę je pić do wszystkiego nawet jeśli to w ogóle do siebie nie pasowało, np. do ogórków kiszonych. Wielu ludzi by wzięło na wymioty ale nie mnie.
-Tak, tak, już ci daję. - Li podszedł do lodówki i wyjął karton mleka a zaraz po tym z szafki obok wyciągnął szklankę. - Może jesteś głodna? - zapytał podając mi napój.
-Nie, dziękuję. - uśmiechnęłam się ale to raczej wyszło jak grymas. Usiadłam na jednym z czterech wysokich krzeseł obok mojej siostry, która znowu rozmawiała tylko z Louisem tak jakby nikogo innego tutaj nie było. Niall z Liamem natomiast rozmawiali jeśli dobrze słyszałam o tym, że jutro z samego rana muszą jechać do studia nagraniowego, i tyle usłyszałam bo później się już "odcięłam".
Sięgnęłam po torebkę aby wyciągnąć z niej portfel, w którym mam nadzieje, że była karteczka z naszym adresem. Na szczęście się nie myliłam i tam była.
-Ol? - przerwałam jej rozmowę z brunetem - Za ile mamy zamiar się zbierać? - zapytałam trochę sarkastycznie "lekko" uświadamiając ją, że trochę zatraciła się w konwersacji z Louisem. Dziewczyna spojrzała na zegar wiszący na ścianie i ponownie przeniosła wzrok na mnie.
-Właściwie to już. - odpowiedziała i zabrała się za nakładanie butów więc ja zrobiłam to samo.
Kiedy byłyśmy gotowe Liam zaproponował, że odwiezie nas do domu, na początku powiedziałam, żeby nie robił sobie problemy, że sobie poradzimy ale nie dał mi już nic powiedzieć więc dałam za wygraną.
Po chwili, kiedy chłopak się ubierał wyszliśmy na zewnątrz i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że pogoda nie była tak zachwycająca jak wczoraj.
-Zaczekajcie wezmę wam jakieś kurtki. - "złoty" chłopak ponownie nie dał mi nic powiedzieć tylko pobiegł z powrotem w stronę domu. Minęło może pół minuty jak wrócił. Ja dostałam brązową kurtkę z futerkowym kołnierzem, która sięgała mi do połowy ud, a Olivia jeansową także z futerkiem.  
Kiedy byliśmy już w samochodzie podałam Liamowi karteczkę z adresem i mogliśmy ruszać.
-Jesteś pewny, że chłopcy nie będą źli, że pożyczyłeś nam ich kurtki? - przerwałam ciszę, która nie była krępująca ale po prostu chciałam to wiedzieć.
-Tak jestem pewny, nic im się nie stanie, mają inne. A poza tym znając życie nigdzie dzisiaj nie wyjdą tylko będą leczyć kaca. - zaśmiał się więc ja też się uśmiechnęłam. 
-Tak właściwie to kogo to kurtka? - dopiero teraz przyszło mi do głowy, żeby o to zapytać.
-Harrego. - popatrzyłam na niego trochę wytrzeszczając oczy ale szybko się ogarnęłam. - Jeśli ci to przeszkadza to mogę dać ci moją. - chyba zauważył moją minę.
-Nie, no co ty. - uśmiechnęłam się ponownie patrząc na niego nie chcą po raz kolejny dzisiaj wybrzydzać, przecież to tylko kurtka. Chcąc skończyć ten temat odwróciłam się do tyłu aby zobaczyć co z moją siostrą bo było za cicho, moje przypuszczenia się spełniły. Olivia spała, zapewne odsypiając noc. Liam w tym samym czasie zatrzymał auto.
-Jesteśmy.- oznajmił chłopak.
   

http://ask.fm/mariposaMx33