Od tamtego pamiętnego dnia minął tydzień. Zdążyłyśmy się zaaklimatyzować w Londynie. Żegnając się z Liamem powiedział, że jeśli chcemy to może nas trochę oprowadzić kiedyś po mieście i wymieniliśmy się numerami, jednak na razie nie skorzystałyśmy z tej propozycji bo załatwiałyśmy ostatnią "papierkową robotę" związaną z przeprowadzką. Została tylko kwestia pracy no bo przecież rachunki same się nie będą płacić no i trzeba też coś jeść i w coś się ubierać. Olivia pierwsza dostała pracę. Przyjęli ją na siłowni jako osobisty trener, co prawda na razie na okres próbny ale myślę, że dobrze sobie poradzi bo od zawsze kochała sport, a poza tym pracowała już na takim stanowisku więc jej pracodawca weźmie to pod uwagę. No ale ja w porównaniu do mojej siostry nadal nigdzie nie pracowałam, jak na razie, bo właśnie dzisiaj mam "rozmowę kwalifikacyjną", chociaż nie wiem czy mogę to tak nazwać, no bo czy w sklepie z ubraniami jakim jest TopShop, kiedy idzie się starać o prace to czy już jest to "rozmowa kwalifikacyjna"? Ale mniejsza o to, mam nadzieję, że po prostu dostanę tę robotę. Hmm, pomyślmy w co by się tu ubrać. Nie mogę być za elegancka bo nie idę do żadnego biura tylko do sklepu z ubraniami, nie mogę też przecież ubrać się jak jakiś niechluj. Wybrałam więc krótkie pudrowo-różowe spodenki, do tego zwykłą białą koszulkę i marynarkę w tym samym kolorze co spodenki. Na nogi założyłam czarno-złote sandałki na obcasie z TopShopu. Żeby uzupełnić zestaw na rękę nałożyłam brązowy zegarek, bransoletkę-łańcuch i bransoletkę z diamencików. Na koniec pomalowałam rzęsy tuszem, policzki potraktowałam różem a usta musnęłam szminką w kolorze nude. Stojąc przed lustrem na przedpokoju wzięłam już tylko do ręki białą torebkę, psiknęłam się perfumami i wyszłam z domu z nadzieją, że wracać będę już jako kobieta pracująca.
Szłam na piechotę bo pogoda dopisywała, a poza tym sklep mieścił się dość blisko naszego domu. Byłam już prawie na miejscu kiedy przechodząc na drugą stronę ulicy usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Przekręciłam głowę w prawo i ujrzałam Liama wychylającego głowę przez okno auta. Chłopak siedział za kierownicą ale nie był sam, bo na miejscu pasażera siedziała jeszcze jedna osoba a na tylnym siedzeniu kolejna, nie widziałam niestety kto to bo słońce świeciło tak że nie było widać nic co znajdowało się w środku samochodu, gdyby Liam nie wychylił się przez okno to też pewnie nie wiedziałabym, że to on mnie woła.
-No już myślałem, że mnie nie usłyszysz. - powiedział Liam uśmiechając się uroczo.
-Przepraszam, zamyśliłam się. - odpowiedziałam także się uśmiechając.
-Może cię podwieźć, bo jak tak dalej będziemy rozmawiać na środku ulicy to w będzie to wyglądało dość dziwnie. - rzeczywiście, teraz dopiero zauważyłam, że nadal stoję na pasach a Liam w samochodzie.
-Nie, dziękuję, już prawie jestem na miejscu. - chciałam się już pożegnać i odejść ale chłopak mi na to nie pozwolił.
-To zaczekaj zaparkuję tutaj i odprowadzimy cię. - Payne kolejny raz nie dał mi powiedzieć ani słowa tylko odjechał w stronę parkingu, który znajdował się zaraz obok przejścia, więc nie miałam chyba wyboru i musiałam się zgodzić na jego propozycję, która nawet nie była propozycją bo Liam po prostu oznajmił co zamierza zrobić. Bo minucie widziałam jak troję mężczyzn zmierza w moim kierunku, teraz mogłam rozpoznać dwójkę z nich. Jeden blondyn, drugi z burzą brązowych loków. Niall i Harry. Przywitałam się z Liamem uściskiem a z resztą powiedzieliśmy sobie zwykłe "cześć".
-To gdzie pędzisz taka zamyślona? - tym razem odezwał się blondyn.
-Na rozmowę o pracę i zaraz się spóźnię więc.. - cała trójka zrozumiała aluzję i wszyscy ruszyliśmy. Na początku nikt się nie odzywał ale Liam przerwał ciszę.
-Robimy dzisiaj grilla u nas, może wpadniesz z siostrą? - po tym co usłyszałam pomyślałam chwilę czy powinnam się zgodzić, ledwo się znamy ale co mi zależy, właśnie o to chyba chodzi, żeby lepiej się poznać.
-Czemu nie. - odpowiedziałam jednocześnie stając bo doszliśmy na miejsce.
-To przyjadę po was tak koło dziewiętnastej? Może być?
-Jasne. Ja już muszę lecieć. - powiedziałam i chciałam się już z nimi pożegnać ale wtedy odezwał się ten, którego głosu jeszcze dzisiaj nie słyszałam.-Do zobaczenia. - Harry powiedział to z taką miną jakby w jego głowie krył się jakiś chytry plan. Nie odpowiedziałam nic tylko uśmiechnęłam się do wszystkich i weszłam do TopShopu.
-Tak więc widzimy się w poniedziałek o dziesiątej. - powiedziała kobieta koło czterdziestki o dość egzotycznej urodzie.
-Oczywiście, do widzenia. - pożegnałam się i wyszłam szczęśliwa ze sklepu. Właściwie to z mojego miejsca pracy. Tak, dostałam tą pracę. Pani Hernandez, moja szefowa, to na prawdę przemiła kobieta. Nawet nie musiałam się zbytnio namęczyć, żeby mnie przyjęła. Zadała parę pytań typu co robiłam wcześniej i dlaczego chce tutaj pracować. Jak na razie to jestem miesiąc na okresie próbnym ale myślę, że to tylko taka formalność. Moje dni pracy to poniedziałek, wtorek i czwartek od dziesiątej do osiemnastej tak więc jest dobrze.
Przypomniałam sobie o grillu u chłopaków. Popatrzyłam na zegarek. Czternasta, czyli spokojnie miałam jeszcze czas. Po drodze do domu weszłam jeszcze do Starbucksa i kupiłam dla siebie latte z syropem karmelowym a dla Olivii także latte ale z syropem miętowym. Nigdy nie lubiłam nic co jest miętowe, za to moja siostra kochała takie smaki.
Droga zajęła mi trochę dłużej niż jak szłam na spotkanie, ale to dla tego, że byłam szczęśliwa i spokojna, że mam już to za sobą. Nigdzie mi się nie śpieszyło, a pogoda była taka, że aż grzech z tego nie skorzystać. Kiedy w końcu przekroczyłam próg domu od razu poszłam do kuchni gdzie słyszałam jak moja siostra się krząta.
-Hej mała, kupiłam ci latte z twoim ulubionym syropem. - podałam jej napój po czym usiadłam na wysokim krześle i ściągnęłam buty ze stóp.
-Dostałaś tę pracę. - stwierdziła Olivia unosząc jedną brew. Uśmiechnęłam się do niej szeroko. - Wiedziałam, zresztą trudno nie zauważyć.
-Dostałyśmy zaproszenie na grilla dzisiaj. - zmieniłam temat bo odkąd ostatnio patrzyłam na zegarek minęła godzina a znając moją siostrę to będzie się zbierała jak "sójka za morze".
-Do kogo? - w jej oczach dało się zauważyć zainteresowanie.
-Do chłopaków. - odpowiedziałam jakby to było takie oczywiste.
-Do jakich chłopaków? Wybacz ale nie umiem czytać w myślach. - Olivia zaczęła się trochę irytować.
-Z One Direction, ostatnio spędziłyśmy u nich noc, pamiętasz?
-No to trzeba było tak od razu. - wreszcie załapała. - O której?
-Liam ma przyjechać po nas o dziewiętnastej. - po moich słowach dziewczyna wstała przelotnie powiedziała "okej", jeśli dobrze zrozumiałam i już jej nie było. Oznaczało to, że poszła się zbierać, czyli kąpiel, która zazwyczaj trwała prawie dwie godziny, później wybieranie ubrania i narzekanie, że nie ma się w co ubrać i wreszcie malowanie i włosy. Tak, taka właśnie jest moja siostrzyczka. Całe szczęście, że mi zajmowały te wszystkie czynności połowę krócej.
Korzystając z wolnej "chwili" poszłam do swojego pokoju i siadając na łóżku włączyłam laptopa. Jak zawsze sprawdziłam Facebooka, Twittera i inne strony, od których byłam uzależniona. Posłuchałam też trochę muzyki, która zawsze mi towarzyszy, m.in. mojego ulubionego Ed'a Sheerana. Kiedy zaczęło mi się nudzić dochodziła osiemnasta więc wstałam i podeszłam do szafy w celu wybrania jakiś ciuchów. Po wykonanej czynności udałam się do łazienki, która o dziwo była wolna bo myślałam, że moja siostra jeszcze w niej urzęduje. Po dziesięciu minutach już wychodziłam spod prysznica, nie myłam włosów bo robiłam to rano, a dzisiaj praktycznie nic nie robiłam oprócz wyjścia na spotkanie w sprawie pracy. Owinęłam się ręcznikiem i wróciłam do pokoju. Z szuflady wyciągnęłam bieliznę i od razu ją ubrałam. Usiadłam przy toaletce i zaczęłam się malować. Rzęsy pomalowałam tuszem a policzki różem. Nie przesadzałam bo to tylko grill, więc po co? Zostało mi tylko rozczesanie włosów i ubranie się. Zajęło mi to jakieś piętnaście minut a może i nawet mniej. Było za dziesięć dziewiętnasta więc zaraz miał przyjechać Liam.
Poszłam sprawdzić jak tak Oli.
-Gotowa? - powiedziałam kiedy zobaczyłam siostrę.
-Robię ostatnie poprawki. -szepnęła patrząc w lusterko i ścierając patyczkiem higienicznym tusz do rzęs z powiek.
W tej samej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi, moja siostra jakby tego nie zauważyła więc ja skierowałam się w tamtą stronę. Otworzyłam ciężkie "wrota" nie patrząc nawet w wizjer bo byłam pewna kto to.
-Hej. - przywitałam się z nim uściskiem, przez co do mojego nosa dotarł przyjemny zapach męskich perfum.
-Hej Savannah. Ślicznie wyglądasz. -chłopak skomplementował mnie dodając do tego uroczy uśmiech.
-Ty tez jesteś niczego sobie. -odwdzięczyłam mu się ty samym, bo wyglądał bardzo dobrze a nawet powiedziałam bym seksownie w jasnych jeansach szerszych u góry i zwężających się do dołu, białej koszulce z dekoltem "w serek" i koszuli w niebieską kratkę. Do tego miał idealnie czyste białe buty firmy Nike.
-Wejdź. -zorientowałam się, że nadal stoimy w progu. - Olivia zaraz zejdzie, bo ja to ona powiedziała, robi ostatnie poprawki. -na moje słowa chłopak ponownie dzisiaj się zaśmiał i w tym samym momencie dziewczyna zeszła na dół.
-Możemy ruszać. -rzekła Oli witając się z Liamem w ten sam sposób co ja. Nie zwlekając dłużej wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do auta, które po chwili ruszyło w znanym mi już kierunku.


