Translate

czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział 4

 Muzyka
  Na miejscu byliśmy w piętnaście minut. W drodze z auta do domu było słychać już muzykę. Rozpoznałam, że to "Hips Don't Lie" Shakiry. Uśmiechnęłam się bo to jedna z moich ulubionych wokalistek, zawsze podziwiałam ją m.in. za to jak tańczyła. Chodziłam na lekcje tańca brzucha ale jej nigdy nie dorównam, ani ja, ani nikt inny.
-Egzotyczne klimaty? -zapytałam Liama, z którym szłam. Moja siostra od razu jak zaparkowaliśmy popędziła do drzwi wejściowych, w których stał Louis. 
-Tak, tym razem Niall wybierał. -popatrzyłam na niego pytająco. - Jak robimy grilla to zawsze ktoś wybiera tak jakby tematykę, ale zazwyczaj kończy się tym, że każdy puszcza coś od siebie.

Po wejściu do domu od razu dało się wyczuć dobrą atmosferę jak i zapach alkoholu. Część ludzi była w salonie a reszta w ogrodzie do którego wychodziło się dużymi szklanymi drzwiami. Całe otoczenie było pięknie przyozdobione, wszędzie wisiały światełka choinkowe.
Między ludźmi, których nie znałam zdołałam wypatrzyć Zayna i Nialla więc podeszłam do nich żeby się przywitać. Chwilę rozmawialiśmy po czym przerwał nam chrypowaty głos.
-No witam, witam, i jak, podoba się? - Harry przeszywał mnie wzrokiem. Zdziwiło mnie, że jest taki rozmowny bo przy naszym wcześniejszym spotkaniu wydawał się być zamyślony i raczej aspołeczny. Może to za sprawą alkoholu, którego jest tutaj pełno.
-Bardzo, ktoś musiał się postarać. - odwdzięczyłam mu się tym samym i także zlustrowałam go od dołu do góry.
-Ktoś. - powiedział głosem pełnym tajemnic - a dokładnie to ja. - no nie powiem, zamurowało mnie, on zrobił coś tak pięknego?
-Naprawdę? - zapytałam z lekkim oszołomieniem a on z uśmiechem pokiwał głową, przez co kilka kosmyków brązowych loków opadło Stylesowi na czoło - Nie wyglądasz mi na dekoratora wnętrz. - i powróciła dawna Savannah. Szczera co czasami równało się z złośliwością.
-Może nie wyglądam, ale mam świetny gust we wszystkich dziedzinach życia. - i znów ten uśmieszek co rano. Coś mi się wydaję, że trafił swój na swojego.
-Jesteś taki skromny. - skomentowałam jego słowa dodając do tego udawaną słodką minkę.
-Bardzo. Ale dość o mnie, napijesz się czegoś? - wow, miły pan Harry Styles.
-Chętnie. - odpowiedziałam po czym ruszyłam za chłopakiem do baru.
Miałam dzisiaj nie pić ale nie mogłam oprzeć się mojemu ulubionemu mojito. W trakcie picia drinka dołączył się do nas Niall, który stwierdził, że muszę poznać ich znajomych i ciągał mnie po całym domu i zapoznając z kolejnymi osobami. Szczerze, to zapamiętałam tylko paru ludzi. Za dużo jak na jeden raz. Harry odłączył się od nas już na początku i poszedł w swoją stronę, ale w sumie to mi to nie przeszkadzało. Mieliśmy podobne charaktery, przynajmniej tak mi się wydawało, więc potrzebowałam trochę odpoczynku od niego bo straszne dużo gadał, ale ja też tak mam jak się napiję.

Byłam w trakcie picia czwartego czy piątego mojito kiedy zachciało mi się do łazienki. Nie mogłam jej znaleźć na dole więc udałam się do tej na górze, którą pamiętałam z poprzedniego pobytu w tym domu. Po załatwieniu swoich potrzeb i lekkim ogarnięciu się przed lustrem byłam gotowa do wyjścia z łazienki ale gdy otwierałam drzwi to poczułam, że kogoś nimi dość mocno uderzyłam.
-Co do cholery?! - usłyszałam głośny głos, który należał oczywiście do Stylesa. Ten gościu mnie normalnie prześladuje, czy on musi być wszędzie tak gdzie ja?
-Upsia, przepraszam. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaka lekko się zataczając, co było spowodowane pewnie przez alkohol.
-A to ty. Nic się nie stało, tylko uważaj następnym razem. A tak w ogóle to co tutaj robisz? - na szczęście obyło się bez większych szkód jak widać.
-Nie mogłam znaleźć łazienki na dole więc przyszłam do tej. - odpowiedziałam i chciałam iść już na dół ale po zrobieniu kroku znowu się zatoczyłam.
-Jesteś pijana? - zaśmiał się.
-Nie. - odpowiedziałam, chociaż sama do końca nie wiedziałam jaka jest prawda.
-Jesteś, chodź. - Harry kolejny raz się zaśmiał i poprowadził mnie do pokoju, który jak dobrze pamiętałam był jego. - Usiądź i zaczekaj, przyniosę ci wodę i tabletki.
Nie odpowiedziałam tylko pozwoliłam mu wyjść. Czułam, że rano kolejny raz będę w złym stanie. Miałam wrażenie jakby głowa miała mi się zaraz urwać. Byłam zmęczona więc położyłam się na łóżku i czekałam. Po dwóch minutach Harry był z powrotem w pokoju.
-Weź to. - podał mi dwie małe tabletki i szklankę wody. - Nie będziesz rano umierać. - odpowiedział na mój pytający wzrok.
-Dzięki. - powiedziałam i zrobiłam co kazał. Miałam nadzieje, że to nie jakieś tabletki gwałtu...
Posiedziałam jeszcze parę minut w pokoju Harry'ego i wyszłam raz jeszcze mu dziękując. Kiedy wychodziłam na korytarzu spotkałam Liama z jakąś dziewczyną, która okazała się był jego partnerką. Sophia była naprawdę urocza i śliczna, od razu złapałyśmy kontakt. Porozmawialiśmy chwilę, stwierdzając z dziewczyną, że musimy wybrać się za wspólne zakupy, po czym oni skierowali się w swoją stronę a ja w swoją czyli na dół. Przeszłam wszystkie pomieszczenia gdzie znajdowali się ludzie w poszukiwaniu mojej siostry ale jej nie znalazłam. Ostatni raz widziałam ją jak leciała do Louisa stojącego w drzwiach jak przyjechaliśmy, więc raczej była teraz z nim w nieznanym nikomu miejscu. Może chłopcy mają w domu jakiś supertajny pokój schadzek za regałem z książkami, wszystkiego można się spodziewać w takim wielkim domu.
Stojąc tak poczułam głód i przypomniałam sobie, że to miał być przecież grill więc poszłam do ogrodu i od razu zauważyłam Nialla grillującego różne pyszności.
-Co szef kuchni ma do zaoferowania? - odezwałam się stojąc za nim co sprawiło, że chłopak momentalnie się obrócił.
-Mam do zaoferowania same dobre rzeczy, proszę pani. Zwykłe kiełbaski, kiełbaski pieprzowe, steki, kurczaka, mozzarelle w panierce, chleb, krewetki. - Niall zaczął wymieniać i pokazywać wszystko co znajdowało się na grillu i obok niego. Sama nie wiedziałam na co się zdecydować.
-Niech pan nałoży mi to co pan najbardziej lubi, a ja w tym czasie pójdę po coś do picia. - oznajmiłam w końcu.
-Oczywiście, dla pani wszystko. - usłyszałam i po jego słowach udałam się po picie jednak tym razem poprosiłam tylko o sok. Chwilę później byłam z powrotem obok blondyna, który trzymał w ręce wyciągnięty w moją stronę wielki talerz, albo raczej tacę, na której znajdowało się chyba wszystko co wcześniej wymieniał.
-Myślałam raczej, że to będzie jedna albo dwie rzeczy a nie wszystko, przecież nie zjem. - powiedziałam z rozbawieniem.
-Powiedziałaś, żebym dał ci to co lubię, a lubię wszystko. - chłopak szczerzył do mnie swoje białe zęby.
-No to chyba będziesz mi musiał pomóc to zjeść.
-A wiesz, że z przyjemnością? Tylko zaczekaj sekundę. - blondyn zawołał swojego kolegę, żeby ten zajął się jedzeniem, po czym wziął naszą tacę i ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
-Gdzie idziemy? - zapytałam.
-W spokojne miejsce, spodoba ci się. - odpowiedział tajemniczo, a w jego oku zauważyłam błysk.


Przepraszam, że tak długo ale miałam ferie i byłam w Anglii i nie miałam tam za bardzo warunków do pisania.
Rozdział moim zdaniem średni ale sami oceńcie.
POZDRAWIAM ;*

7 komentarzy:

  1. Jejcia! ♥
    Cudny skarnie <3
    Czekam na nn :3
    http://life-has-become-a-failure.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, super, super ♥♥♥
    Czekam na NN.
    Zapraszam do mnie, pokomentujesz?
    http://love-stories-sucks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyna z bogatymi rodzicami, uczy się tańczyć. Przyjście nowego nauczyciela może coś zmienić, ale czy ona pozwoli mu się do siebie zbliżyć? Czy coś ich połączy? Czy ktoś tam namiesza?
    Można zobaczyć zwiastun :) Zapraszam!
    http://unpleasantandevil.blogspot.com/
    Przepraszam za spam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka ;) Zostałaś nominowana do Libster Award 2 http://story-of-my-live-nicole-niall.blogspot.com/2014/04/libster-award-2.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  5. Hejka ;) Zostałaś nominowana do Libster Award 2 http://opowiadalnia1d.blogspot.com/2014/04/libster-award-2.html

    OdpowiedzUsuń