Nigdy niczego mi nie brakowało, całe dotychczasowe życie spędziłam w wielkim domu, miałam drogie ubrania, kosmetyki. Wszystko. Miałam też rodzeństwo.Cztery siostry i brata, więc nigdy też mi się nie nudziło. Kochałam ich wszystkich tak samo, ale najlepsze relacje miałam chyba z Olivią, była tylko o rok starsza, a poza tym reszta rodzeństwa była już dorosła, mieli swoje rodziny i swoje życie. Niby wszystko miałam, a jednak... czegoś brakowało. Czego? Rodziców. To dzięki nim mieliśmy to wszystko, ten cały dostatek. No ale tak to jest gdy mama jest prawnikiem z własną kancelarią, którą trzeba cały czas pilnować, a tata chirurgiem plastycznym, którego całymi dniami nie ma w domu. Ale takie jest życie, nie można mieć wszystkiego. Przeżyłam te dziewiętnaście lat bez nich więc będę żyć tak dalej, ale nie tutaj, nie w Bristolu. Za dużo tutaj wspomnień. Dlatego razem z Olivią chcemy wyjechać, odciąć się od tego miasta, od niektórych ludzi. Postanowiłyśmy więc zamieszkać w Londynie, w mieście, w którym nikt nie będzie wytykał nas palcami dlatego, że miałyśmy pieniądze bo to nie one są najważniejsze. Rodzice nie byli zbytnio zadowoleni z naszego pomysłu ale byłyśmy już pełnoletnie, więc nie mogli nam zabronić.
Nie było już odwrotu, dwa tygodnie temu kupiłyśmy, z pomocą jednej z naszych sióstr, mały lecz przytulny domek, w którym było już większość naszych rzeczy, bo po kupnie od razu zaczęłyśmy przeprowadzkę, do spakowania zostały tylko jakieś drobiazgi. Do wyjazdu zostały dwa dni tak więc... LONDYNIE NADCHODZIMY!
Prolog za nami, krótki ale takie lubię ;). Niedługo pojawi się pierwszy rozdział, jeżeli ktoś chcę być informowany to niech napisze w komentarzu.
Dajcie znać czy wam się podobało i do napisania! ;)
POZDRAWIAM ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz