Translate

wtorek, 19 listopada 2013

Rozdział 1

   Dwa dni minęły szybko. Nim się obejrzałyśmy byłyśmy już w połowie drogi do Londynu. Ja siedziałam na miejscu pasażera a Olivia za kierownicą. Nie miałam jeszcze prawa jazdy, ale zamierzałam je zrobić jak tylko zaaklimatyzujemy się w stolicy.
-Ile jeszcze? - zapytałam siostry bo już nie mogłam się doczekać kiedy dotrzemy na miejsce.
-Chwilę. Prawie jesteśmy. - odpowiedziała patrząc na drogę, na której był dość duży ruch. Nie powiedziałam już nic bo nie chciałam jej dekoncentrować, ona sama od niedawna na prawko.
Rzeczywiście po chwili przejechałyśmy obok tabliczki z napisem "LONDYN", teraz zostało tylko dotarcie pod odpowiedni adres. Zajęło nam to chwilę bo trochę się zgubiłyśmy, ale dzięki pomocy miejscowych wreszcie zobaczyłyśmy nasz dom. Byłyśmy tylko dwie dlatego nie potrzebowaliśmy wielkiego domu.
Budynek był zbudowany z cegły jak większość tutaj. W środku na dolnym piętrze znajdowała się kuchnia , salon , z którego było wyjście do ogrodu, toaleta i małe pomieszczenie gospodarcze, na górze były trzy sypialnie, moja , Olivii, i gościnna, łazienka i toaleta. Dom był naprawdę niesamowity, zawsze chciałam mieszkać w przytulnym domku, który nie wygląda jak pałac.
Zaparkowałyśmy, wyjęłyśmy resztę naszych rzeczy z bagażnika i skierowałyśmy się do drzwi. Kiedy byłyśmy już w środku po prostu uśmiechnęłyśmy się do siebie, to wyrażało wszystkie nasze uczucia teraz.
Rozeszłyśmy się do swoich pokojów gdzie stały pudła czekające na rozpakowanie, więc nie tracąc czasu zaczęłam to robić.
Skończyłam około godziny czternastej. Zeszłam na dół i zobaczyłam moją siostrę siedzącą na kanapie.
-I jak tam? - zapytałam siadając naprzeciwko.
-A wszystko bardzo dobrze, rozpakowałam się i pozwiedzałam dom - widać, że jej się podobało. - a ty jak tam?
-A tak samo, tylko jestem trochę głodna, wiesz jak to ze mną, potrafię całymi dniami przesiedzieć w kuchni. - no cóż taka już jestem, kocham jeść, ale dziękuje Bogu, że nie odbija się to na mojej wadze.
-Pizza?
-Może być. - odpowiedziałam uśmiechnięta i wzięłam laptopa leżącego na stole w celu znalezienia numeru do pizzerii.
Po jakiejś godzinie jedzenie stało już na stole.
-Wiesz co myślę? - zapytała w trakcie jedzenia Olivia a ja popatrzyłam na nią pytającym wzrokiem - z racji tego, że mamy nowy dom i do tego jest sobota powinnyśmy to jakoś oblać. - dokończyła podekscytowana.
-Co masz na myśli? Z kim mamy to oblać jak nikogo tutaj nie znamy.
-No to poznajmy kogoś, wyjdźmy wieczorem do jakiegoś klubu.
-W sumie to czemu nie, i tak nie mamy nic do roboty. - nie powiem, że nie lubiłam imprez, lubię poznawać nowych ludzi, a poza tym to przyda nam się trochę rozrywki po ostatnich męczących dwóch tygodniach.
Zaczęłyśmy przygotowywać się o dziewiętnastej, na szczęście było lato i pogoda pozwalała na wszystko.
Po kąpieli wysuszyłam włosy i zakręciłam je na lokówce tworząc fale, a potem podkreśliłam oczy tuszem i eyelinerem, na policzki nałożyłam róż a usta pomalowałam szminką w kolorze czerwieni. Zostało tylko ubranie wcześniej wybranego stroju. Na koniec spryskałam szyję ulubionymi perfumami i wyszłam z pokoju prawie wpadając na siostrę, która w swoim zestawie też wyglądała niczego sobie. Zeszłyśmy na dół i zamówiłyśmy taksówkę, która przyjechała po dwudziestu minutach. Tym razem zdałam się na gust Olivii i to ona wybrała klub.
Nie jechałyśmy długo, zapłaciłyśmy kierowcy i udałyśmy się w stronę wejścia. Kolejka nie była długa co mnie ucieszyło bo jestem raczej niecierpliwa. W środku było naprawdę genialnie. Klub miał dwa piętra, na dole był bar przy, którym stały wysokie krzesła obite czarną, pikowana skórą, i parkiet wypełniony tańczącymi ludźmi, a na środku stał wysoki, okrągły podest z rurą zapewne też do tańczenia. Na wyższym piętrze były loże. Od razu poszłyśmy do baru i zamówiłyśmy na początek tequilę. Na jednej kolejce się nie skończyło i tak właśnie po jakimś czasie moja pewność siebie wzrosła, więc ruszyłam na parkiet zostawiając siostrę rozmawiającą z barmanem. Poruszałam się w rytm muzyki jak najlepiej tylko potrafiłam. Czułam się wolna, wiedziałam że od dzisiejszego dnia moje życie diametralnie się zmieni. W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na mojej talii, ale jakoś za bardzo się tym nie przejęłam tylko tańczyłam dalej stojąc tyłem do mojego partnera. Trzeba przyznać, że był w tym całkiem niezły. Kiedy piosenka się skończyła postanowiłam się odwrócić, mimo że pomieszczenie było oświetlane jedynie przez kolorowe reflektory to widziałam ciemne włosy i czekoladowe oczy. Chłopak był wyższy ode mnie mimo tego, że miałam szpilki, no ale czego się spodziewać po moim marnym 162cm wzrostu.
-Mogę wiedzieć jak masz na imię? Nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałem. - powiedział zadziornym głosem i się uśmiechnął, a gdy to zrobił to myślałam, że jestem w niebie. Jeszcze nigdy w życiu nie widziałam tak pięknego uśmiechu ja ten.
-Savannah. A nigdy mnie tutaj nie widziałeś bo dopiero od dzisiaj mieszkam w Londynie. - także się uśmiechnęłam.
-To wiele wyjaśnia. Ja mam na imię Zayn, może chcesz poznać moich przyjaciół? - no to poznałam już jedną nową osobę i może poznam więcej.
-Chętnie, ale jestem tutaj z siostrą.
-To jeszcze lepiej, chodźmy po nią i pójdziemy na górę bo mamy z chłopakami zajętą lożę. - już nic nie mówiłam tylko zaczęłam iść w stronę baru gdzie była Olivia. Przedstawiłam chłopakowi siostrę i wyjaśniłam jej całą sytuację po czym skierowaliśmy się do loży. Kiedy byliśmy na miejscu zobaczyłam czterech chłopaków, których byłam pewna, że skądś znam ale to chyba alkohol we krwi nie pozwalał mi sobie przypomnieć . Zayn zaczął nas wszystkich przedstawiać, zajęłam miejsce między ciemnowłosym a chłopakiem z kręconymi włosami, a Olivia usiadła obok Louisa jeśli dobrze zapamiętałam. Ta dwójka od razu zaczęła rozmowę nie zwracając uwagi na innych.
-Napijecie się czegoś dziewczyny? - zapytał blondyn .
-Ja chcę obojętne co, byleby mocne. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego. Reszta też "złożyła zamówienia" i chłopak odszedł.
-No to powiedz, co tutaj robicie? Mieszkacie, pracujecie. - tym razem odezwał się chłopak, który jako jedyny tutaj nic nie pił .
-Mieszkamy w Londynie od dzisiaj. - odpowiedziałam i tak zaczęła się rozmowa na wiele różnych tematów takich jak np. co lubię robić, dlaczego się przeprowadziłyśmy itp. Rozmawialiśmy chyba z pół godziny, a w między czasie ktoś ciągle chodził po nowe drinki. Byłam już trochę wstawiona więc znowu postanowiłam iść na parkiet, Harry i Zayn postanowili mi towarzyszyć. Po kolejnych minutach tańczenia wpadłam na pewien pomysł. Kiedyś z koleżankami zapisałyśmy się na kurs tańca na rurze i tańca brzucha więc, że byłam trochę podpita i nie wiedziałam do końca co robię to postanowiłam wykorzystać to czego się nauczyłam. Po chwili zaczęłam realizować swój plan, wszyscy nagle przestali tańczyć i patrzyli się na mnie na czele z Zayn'em i Harrym. Wszystko szło dobrze dopóki nie zahaczyłam nogą o rurę i nie spadłam na lokowanego. Leżeliśmy tak pomiędzy ludźmi a jak jakby nigdy nic zaczęłam się śmiać na cały regulator. Zayn pomógł wstać najpierw mi a później przyjacielowi i oboje zapytali czy nic mi nie jest, ale wszystko było okej więc zaczęli prowadzić mnie w stronę loży również się śmiejąc.
-A wam co tak wesoło? - zapytał Louis wreszcie mówiąc coś do reszty a nie tylko do Olivii. Chłopaki opowiedzieli o całym zajściu i wszyscy także zaczęli się śmiać tylko Liam, ten niepijący, zapytał czy na pewno nic mi nie jest. Później siedzieliśmy już tylko i rozmawialiśmy, nikomu nie chciało się tańczyć. Była już trzecia nad ranem więc uznałam, że czas się zbierać do domu, ale był jeden problem.
-Olivia, czy ty może pamiętasz nas adres? - zapytałam lekko zdenerwowana - bo ja nie.
-Niedobrze. - powiedziała patrząc na mnie wzrokiem, który mówił "mamy problem".
-Ale że niby wy nie pamiętacie gdzie mieszkacie? - Louis też był już wstawiony więc zaczął się śmiać z naszego nieszczęścia.
-Boże gdzie my będziemy spać?! - zaczęłam lekko panikować ale wtedy odezwał się jedyny trzeźwy w towarzystwie, Liam.
-Możecie przyjechać do nas, mamy wolne pokój.
-Nie chcemy robić wam problemu, a poza tym jak się okaże, że jesteście jakimiś psychopatami i wywieziecie nas do lasu i zakopiecie żywcem? - co jak co ale wybujałą wyobraźnie to ja miałam od dziecka.
-Za dużo filmów się naoglądałaś. - Liam i reszta się zaśmiali.
Ostatecznie uznałyśmy z Oli, że to chyba najlepszy pomysł więc wyszliśmy z klubu i dwoma taksówkami udaliśmy się do domu chłopaków. Po przybyciu do posiadłości, bo tego nie można nazwać domem, Liam pokazał nam pokój gdzie miałyśmy spać i chłopacy dali nam jakieś koszulki, żebyśmy mogły się przebrać.
-Mogę wiedzieć gdzie jest łazienka? - zapytałam Liama.
-Jasne, chodź pokażę ci. - wyszliśmy na korytarz a łazienka znajdowała się naprzeciwko pokoju, który był obok "naszego". Ściągnęłam z siebie sukienkę i buty i ubrałam koszulkę, która sięgała mi do połowy ud. Zmyłam jeszcze makijaż cudem znalezionym kremem Nivea i wyszłam. Zgasiłam światło od łazienki, które było jedynym źródłem światła na korytarzu i weszłam do pokoju rzucając swoje rzeczy gdzieś koło łóżka. Wydawało mi się, że wcześniej stało gdzie indziej, ale nie zwróciłam na to uwagi tylko położyłam się na łóżku i zakryłam kołdrą czując ciepło osoby, czyli jak myślałam mojej siostry, leżącej obok po czym szybko zasnęłam.




Jak pewnie zauważyłyście pierwsze spotkanie bohaterów nastąpiło już w pierwszym rozdziale. Takie rozrywkowe te dziewczyny są ;p. Mam nadzieję, że się podobało, i że będziecie czytać i KOMENTOWAĆ, o co bardzo proszę bo to dla każdego kto pisze dodatkowa motywacja bez, której nic by nie powstało. Także zapraszam do czytania i komentowania i na następny rozdział, który myślę, że powinien pojawić się do tygodnia ;) . 
Do napisania!
POZDRAWIAM ;*

2 komentarze:

  1. Zapraszam na http://loveispleasure.blogspot.com
    gdzie pojawił się nowy rozdział,
    oraz na całkiem nową historię! http://astray-soul.blogspot.com
    mam nadzieję, że wpadniesz! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny ! Rozdział ♥♥

    Pseplasam za spam ♥♥
    http://zapsuta-dusza.blogspot.com/
    Dwa różna światy
    - Ona , anorektyczka bojąca się swojego odbicia w lustrze
    - On arogancki dupek
    Główny bohater Louis

    OdpowiedzUsuń